Frage von Jasiii160200, 53

Lieder ungefähre Übersetzung?

Hallo :)

Ich wollte fragen, ob mir vllt jemand diese beiden (mal wieder polnischen ^^) Lieder ungefähr auf Deutsch übersetzen könnte :3 Es geht mir nur um die Bedeutung, also ich brauche keine wörtliche Übersetzung ^^ Also es sind diese Lieder:

Przepraszam - Sobota

Und

Jestem stad - Sobota

Vielen Dank schon mal für die Antworten :3 LG Jasiii ^^

PS: Tut mir leid, dass ich nicht gleich den Text hin geschrieben habe, aber ich glaube das wäre zu viel Text ^^ Es wäre also seeeehr nett, wenn sich jemand die Mühe machen die Lieder auf YouTube oder so zu suchen :3 DANKEEE ^^

Antwort
von Hausi06, 21

Przepraszam - Sobota = Entschuldige - Samstag

Jestem stad - Sobota = Komme von hier - Samstag

Kommentar von Jasiii160200 ,

Ich meinte eigentlich den Text von diesen Liedern ^^' Das sind ja nur die Titel... aber trotzdem Danke :)

Kommentar von Hausi06 ,

Niestety to było tak

Zycie kurewskie mała

Od zawsze wkurw* mnie świat

Zresztą to już słyszałaś

Jak gdybym zawarł z diabłem pakt

Dusze sprzedawał

Od nowa każdego dnia

haa –świetna zabawa

I wtedy ten młody ja

Sprawy sobie nie zdawał

Ze przecież nadejdzie czas

I to normalna sprawa

Będzie rozliczyć się trza

Z całego życia na raz

I wtedy rozdzielą nas

Moja kochana

Twój chłopiec nieczysto grał

Ludzi okradał

Właściwie jakie się da

Wszystkie reguły łamał

Przetrwanie w świecie który zna, tego wymaga

Pieprzony młody zimny drań

Nie będę kłamał

I chociaż dziś chciałbym odkupić winy

Uwierz kochanie, ze nie da się

Nie cofnę czasu., więc już nic nie zrobimy

A przecież ty dla mnie nie zatracisz się

I kiedy zaśnie każde z nas na zawsze

A moje grzechy rozdzielą nas

Ty szybko lecieć do góry zaczniesz

Ja spadać zacznę w dół, na twarz

Przepraszam skarbie, nie do końca znasz mnie

Moja przeszłość sprawi, gdy nadejdzie czas

Że nie spotkamy się już nigdy właśnie

Tam pocałuję cię ostatni raz

To jaranie to chu*

To bluzganie to chu*

Skończ z namawianiem

Tak zostanie

Zmieniać to po chu*

Gdy ruszaliśmy w bój

Tam Nikt nie mówił że stój

Nie ma było że zmiłuj

Na trzy dnie brałem strój

I siadały na chu*

Do buzi brały w chu*

Nie narzekały a krzyczały:

”Sobuś, bierz i psuj!”

Narkotyki na full

Odreagować ból

Element stały, gdzieś przypały

A w weekend jak król

Tak całe moje crue

Funkcjonowało tu

I wszytko się zgadzało

Kibicowaliśmy złu

I żyło się za stu

Spojrzenia mi bez słów

Się ogarniało wszystko

Pojawiało się jak duch

To życie jak ze snu

Choć w tydzień trzeba znów zarobić

Spuścić w pierd*

Dać się pobić

Żeby w weekend się odrodzić

Nie będę ci truł

Już nie da tego się odrobić

Tak wiec trudno i co zrobić

Byle bardziej nie zaszkodzić

I chociaż dziś chciałbym odkupić winy

Uwierz kochanie, ze nie da się

Nie cofnę czasu., więc już nic nie zrobimy

A przecież ty dla mnie nie zatracisz się

I kiedy zaśnie każde z nas na zawsze

A moje grzechy rozdzielą nas

Ty szybko lecieć do góry zaczniesz

Ja spadać zacznę w dół, na twarz

Przepraszam skarbie, nie do końca znasz mnie

Moja przeszłość sprawi, gdy nadejdzie czas

Że nie spotkamy się już nigdy właśnie

Tam pocałuję cię ostatni raz

Denn text?!

Keine passende Antwort gefunden?

Fragen Sie die Community